
Serdecznie zapraszamy do przeczytania wypowiedzi jakich udzielili żużlowcy po wczorajszym
X Memoriale im. Edwarda Jancarza. Przypomnijmy, iż turniej wygrał Australijczyk
Jason Crump. Wypowiedzi prezentujemy poniżej.
Piotr ¦wist (Polska) – 2 pkt.
Jak mówiłem wcześniej, motocykle mam zrobione na Anglię. Pierwszy bieg pojechałem na motorze, na którym ścigam się w Anglii, a na ostatnie biegi wziąłem taki, który stoi w garażu i jeździłem na nim. Aczkolwiek ze startu było świetnie, jednak później nie było trafy. Gdybym dowiózł te punkty, co wiozłem, byłoby nieźle. Gdybym jeździł w Polsce i miał motocykle na tą ligę, to na pewno byłoby świetnie. Jestem o tym w stu procentach przekonany. Uważam, że mój udział w Memoriale im. Edwarda Jancarza jest wręcz obowiązkowy. W końcu to mi Edwarda przekazał ten plastron, aczkolwiek po moim odejściu z Gorzowa próbowano zrobić mi na złość i szukano nowych talentów, które szybko zgasły. Mam nadzieję, że jeszcze kilka lat będę dobrze jeździł i wystartuję w Memoriale im. Edwarda Jancarza.
Matej Ferjan (Węgry) – 7 pkt.
Myślę, że w pierwszym biegu nie przegrałem z Chrisem Harrisem, jednak sędzia to inaczej ocenił. Dzisiaj była bardzo silna stawka. Ciężko punkty było zdobyć. Liczyłem na dziesięć oczek, ale nie udało się. Przed ostatnim wyścigiem miałem szansę awansować do Wielkiego Finału, jednak startowałem z trzeciego pola, z którego ciężko było wygrać. To pole było takie, jak nie powinno być i od razu po starcie zostawało się z tyłu.
Ryan Sullivan (Australia) – 8 pkt.
Próbowaliśmy różnych rzeczy, zmienialiśmy motory, przełożenia. Było już coraz lepiej. Moje ostatnie biegi były znacznie lepsze, wygrywałem starty i pewnie prowadziłem.. Tor był dobrze przygotowany na dzisiaj. Było można na nim powalczyć. Kiedy popatrzysz na zespół z Torunia, zobaczysz że jesteśmy silna i zgraną drużyną, gorzowscy zawodnicy są wystarczająco dobrzy aby wejść do ekstraklasy. Jutro jadę także w Ostrowie. Postaram się pojechać jak najlepiej i dać z siebie wszystko. Sprawdziliśmy dzisiaj dużo rzeczy a pod koniec było już dobrze. Mam więc nadzieję, że jutro będzie tak samo.
Krzysztof Kasprzak (Polska) – 9 pkt.
W sumie było dobrze. Byłem najlepszym Polakiem w całych zawodach i jestem z tego zadowolony. Do finału zabraknął tylko jeden punkt, ale cóż- taki jest sport. Razem z całym teamem robimy wszystko, żeby móc w końcu ścigać się z tymi zawodnikami w Grand Prix ...
Rafał Dobrucki (Polska) – 8 pkt.
Stawka zawodników trudna, ale było ok. W sumie tylko jeden nieudany start, reszta przyzwoicie! Powoli pojawia się światło w tunelu, że będzie lepiej. Jednak jeszcze dużo czasu brakuje do tego, aby było perfekcyjnie! Generalnie myślę, że zrobimy wszystko, żeby wszystko wróciło na swoje tory i idziemy dobrym kierunku.
Jarosław Hampel (Polska) – 6 pkt.
W sumie nie był to dobry występ, prawda. Początek miałem słaby, w końcówce było już w miarę dobrze, ale to już było za późno. W zasadzie pojechałem słabiej, ale nie ma się co tłumaczyć. Rywali byli dzisiaj lepszymi zawodnikami na tym gorzowskim torze. Powiem szczerze, że trochę jestem tym faktem zmartwiony, bo ja generalnie lubię jeździć na tym torze w Gorzowie, więc tym bardziej jestem rozczarowanym tym moim małym dorobkiem punktowym. Ale jutro w Ostrowie postaram się zrekompensować tą moją dzisiejszą jazdę i pojechać na miarę takiego dobrego występu, żeby móc dojechać do finału i powalczyć o wygranie tego turnieju.
Stanisław Chomski (trener Stali Gorzów)
Z moich podopiecznych każdy radził sobie, jak potrafił na tym torze. Przy takiej stawce zawodów było widać, że najbardziej objeżdżeni zawodnicy z cyklu Grand Prix rodzili sobie o wiele lepiej jak pozostali. Nie oceniajmy występ Ferjana i Jensena przez pryzmat jednego meczu. Stawka doskonała i każdy z nich pokazał, że potrafi też wygrywać. Pokazali się nie tylko w jednym biegu z dobrej strony. Próbowali nawiązać walkę, jednak nie zawsze to się udawało.
Tomasz Lorek (spiker zawodów)
Memoriał sportowo był bardzo fajnie, bo było dużo ciekawych wyścigów, ale to tor gorzowski zawdzięcza temu, że geometryk dość fantastycznie go wymyślił. Powiedział mi to nawet Antonio Lindbaeck, który pierwszy raz startował na gorzowskim obiekcie. Andreas Jonsson świetnie podkreślił, że przy tak mocno operującym słońcu, ciężko utrzymać tor, aby był tak przyczepny. Jednak każdy z tych chłopaków nie przyjechał tylko po to, żeby ściągnąć duże euro, ale z pamięci. Chociażby „Crumpie” świetnie pamiętam kim był Eddy Jancarz. Nie tylko z przekazów ojca, bo oglądał też taśmy z końcówki lat 80-tych, kiedy Eddy jeździł w drużynie z Wimbledonu oraz finałach światowych na Wembley, czy w Los Angeles. Organizacyjnie bardzo fajne. Zawody bez zbędnych dziur. Jeśli chodzi o mnie to pamiętam Edwarda Jancarza. Poszedłem na speedway, kiedy miałem miesiąc. Oczywiście jeszcze wtedy umysł nie generuje i nie zapamiętuje ciekawych historii, które wiążą się z żużlem. To był wrzesień 73’, czyli czasu kiedy Eddy jeszcze mocno hasał, bo startował w finałach mistrzostw świata bodajże po raz czwarty, jak się nie mylę, ale miał już za sobą Goeteborg, Wembley oraz Wrocław. Pamiętam końcówkę i pamiętam, że jechałem do Gorzowa z nad morza, kiedy Eddy rozwalił się tutaj w meczu z Włochami. Smutna chwila, bo nie zawojowałby wtedy Ullevi, ale miałby fajną klamrę. Zaczynał w Goeteborgu i kończyłby w Goeteborgu. W dzisiejszym turnieju pozytywnie zaskoczył mnie Chris „Bomber” Harris. W walce z takimi asami jak Jason Crump i Leigh Adams wogóle się nie przestraszył i dużo miał wyników z jazdy, co jest ważne, bo startowcy, jak sami wiemy, błyszczą, ale nie do końca, a ten chłopak to jest taki mini Joe Screen z lat młodości. Także Chris „Bomber” Harris duża sztuka in plus. Jeśli chodzi o minus, to tutaj nikogo bym nie karcił, bo chodziło o pamięć dla Eddy’ego, ale wszyscy starali się jechać jak najlepiej i nie widziałem jakiegoś przymykanie gazu. Wszyscy jechali po to, żeby się świetnie bawić.
Wypowiedzi robiła także: Małgorzata Szulc