
Dla takich chwil warto żyć. Stoję nad skarpą, u moich stóp kilkanaście metrów niżej morze uderzające o brzeg. Majestat i poezja robią się wręcz materialne ocierając się o moją twarz. W mojej głowie za chwilę zdania zmienią się w wersy, a wersy w poezję. Właśnie w tej chwili zadzwonił mój telefon...Odebrałem. Trochę ze strachem, bo Szef dzwoni osobiście tylko i wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach. ,,Chrzanowski co ty sobie wyobrażasz? Dałem Ci najwspanialszą dziewczynę na świecie, możliwość pisania do najlepszego portalu w Polsce zajmującego się żużlem, a ty odstawiasz taką szopkę!!!!!!!!! Zostawiasz polski speedway na III kolejki i jedziesz sobie nad morze!!!!!!!!1” Fakt... Szef miał jak zwykle rację czas więc nadrobić zaległości.
,, Nie pij Piotrek!!!!!!”
Zaczynam od cytatu zaczerpniętego piosenki wchodzącej w skład repertuaru Elektrycznych Gitar. Okazuje się, że cytat ten wzięli sobie do serce działacze RKM-u. Podczas meczu z bydgoską drużyną zgłosili protest, dotyczący trzeźwości Piotra Protasiewicza. Zdaje sobie sprawę, że liczba zero nie wygląda imponująco w rubryczce ,,duże punkty” w tabeli sezonu 2006, ale żeby takie rzeczy robić. Panowie... skoro się pchaliśmy na siłę do elity polskich drużyn to musimy się liczyć z konsekwencjami. Bez odpowiedniego składu. Bez odpowiedniego sprzętu. Jeśli już podejmuje walkę w której praktycznie nie mamy żadnych szans to musimy posiadać umiejętność przegrywania z honorem. Nie wolno wymyślać jakichś głupot. Że niby nadmiar alkoholu, że niby coś tam jeszcze innego. Panowie gdzie honor? Gdzie godność? Nie wiem co kibice i ja mamy pomyśleć o takim zachowaniu. A może to nie Piotra Protasiewicza należy przebadać alkomatem?
Czy ktoś tu słyszał o takim elemencie jak taktyka?
Nie wiem co się dzieje. Jednak uważam, że to zjawisko wybitnie niedobre i trzeba je piętnować. Żużlowi trenerzy w Polsce zapomnieli (a może nigdy nie wiedzieli) o takim zwrocie jak taktyka. Ja rozumiem, że mogło się to zdarzyć Janowi Ząbikowi, bo zawsze miał z tym problem, ale żeby zaraz innym w krótkich odstępach czasu. Jan Ząbik dokonał trenerskiego blamażu w meczu derbowym. Kolejkę wcześnie nie popisał się trenerskim rzemiosłem Janusz Stachyra w meczu toruńskim KS-em. Jan Krzystyniak z meczu CKM z Tarnowem. Opiekunowie Unii Tarnów w meczu z Toruniem chyba się późno zreflektowali o co w regulaminie chodzi. Napisałbym nazwiska tarnowskich opiekunów, ale nie chce się zbłaźnić. W końcu tam się wszystko zmienia dwa do trzech razy w tygodniu. Zdaje sobie sprawę, że nawet stosując rezerwę taktyczną ciężko byłoby odmienić losy meczu. Jednak istnieje jeszcze coś takiego ja punkt bonusowy. Jeśli chcemy go uzyskać należy nawet w przegranych meczach walczyć i wykorzystywać wszystkie dostępne rozwiązania taktyczne. Tłumaczenia, że mecze i tak są przegrane są dla śmieszne. Brak ambicji!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ambicja to element niezbędny do funkcjonowania sportu na zdrowych zasadach.
Nikt mnie tak nie denerwuje ostatnio jak...
Kasprzak. Wiem, że jego zwolennicy zamykający się mniej więcej w gronie rodzina i znajomi wliczając w to powiat leszczyński powiedzą, że dzika karta na turniej we Wrocławiu była słuszną decyzją. Argumentując to nieudanym występem Janusza Kołodzieja (głównego oponenta do jej otrzymania) w jednym biegu Grand Prix Europy narażą się na śmieszność. Słuchajcie co wam powiem. Odnoszę wrażenie, że Krzysztof Kasprzak jest bardziej zadufany w sobie niż ja. Mówię to ze szczerego serca, a być zadufanym bardziej ode mnie to już prawdziwa patologia. Po swoich dwóch startach w turnieju (zdobył w nich cztery punkty) został poproszony do wywiadu z reporterką Canal+. Co tam się nie działo. Pytanie o to, że dzika karta dla niego wywołała wiele dyskusji podziałała na niego jak przełącznik. Włączył się tryb ,,co to nie ja”. Jestem IM¦J, zasłużyłem na udział w tym turnieju, jestem tak doby jak oni i powinienem z nimi jeździć. Skończył się na sześciu punktach. Z woli przypomnienia... 1. Jesteś tylko człowiekiem. 2. Jesteś wylosowanym IM¦J. 3. Zagalopowałeś się jak nic.
Czy ciągle Dominator?
Wydaje się, że w cyklu Grand Prix Tony Rickardsson nie ma już tak silnej pozycji. Faktem jest, że podczas drugiego turnieju jego organizm się regenerował po grypie żołądkowej. Mimo to już widać, że forma miedzy nim a ,,duetem szaleńców” Jasonem Crumpem i Nickim Pedersenem wyrównała się. I dobrze, bo teraz będzie ciekawiej. Grypa żołądkowa, grypą... Jednak to nie przeszkadzało szwedzkiemu mistrzowi w zdobyciu 18 punktów w meczu z KS Toruń. Tony pokazał tego dnia klasę, której nawet ja nie mogę odmówić, bo to źle by świadczyło o mojej wiedzy i fachowości. Po meczu Tony robił rundę honorową. Podjechał do grupy najbardziej zagorzałych kibiców i zaczął grać z tłumem. Dyrygował nimi i nasłuchiwał ich reakcji... cały stadion zgotował mu owacje na stojące. Taki właśnie jest Tony... Zawsze pokazuje mistrzowską klasę. Taki właśnie jest mój ulubiony wróg.
Ależ kto? Ales Dryml.
Osobiście dla mnie największą niespodzianką z perspektywy toruńskiej (chociaż kto wie? Może i ogólnopolskiej) jest Ales Dryml. Nie chodzi o to, że jest w pierwszej piątce zawodników Ekstraligi. Chodzi o to, że chyba nikt nie liczył na jego zdobycze punktowe tych rozmiarów. Nie licząc występu w Bydgoszczy punktował solidnie i był pewnym punktem ,,toruńskich aniołów”. Zawsze panowała opinia, że to brat Alesa (Lukas) był lepszym ,,walczakiem”. Okazuje się jednak, że nie ma sensu szufladkować. Ales startuje, walczy i zdobywa punkty zamykając usta ludziom, którzy krytykowali ten transfer zimą. Tylko przez skromność nie powiem, że również byłem w tym gronie.
Miałem wolny wybór...
Sami powiedzcie... teraz to strach pojechać na urlop. Nie chodzi tu tylko o speedway. Jak się dowiedziałem kto się załapał na ministerialne stołki. TRAGEDIA!!!!!!!!!!!! Miałem wolny wybór: albo 248 km w dół mapy do Torunia, albo 306 km do Szwecji. Wybrałem kierunek w dół... mapy. Pomyślicie jaki ze mnie patriota...patriota idiota. Widzicie mylicie się. Może (raczej na pewno) jestem wariatem, ale nie idiotą. Miałem swoją motywację, żeby wrócić do Torunia. Jest Ona wspaniałą osobą. To moja dziewczyna... ma na imię Aneta. Jednak wszystko przed Nami. Może w najbliższym czasie razem uciekniemy do Szwecji, tylko co moi Drodzy Czytelnicy zrobiliby bez moich tekstów? Jednak nie lękajcie się!!!!!! Prawda wsparta ironią, sarkazmem i inteligencją zawsze znajdzie swoje ujście. Nie musi koniecznie wychodzić spod moich palców stukających w klawiaturę.