
-
Nie pozwolimy na to, by kilka lat ciężkiej pracy na rzecz budowy ostrowskiego żużla, zostało zaprzepaszczonych przez nieodpowiedzialne działania osoby, która nie miała nic wspólnego z Klubem Motorowym Ostrów – podkreślił po raz kolejny na dzisiejszej konferencji prasowej
Jan £yczywek, prezes ostrowskiego klubu, po tym jak w minionym tygodniu policja zatrzymała Marcina G. podejrzanego o próbę przekupstwa jednego z zawodników Stali Ostrów.-
Marcin G. w sensie formalnym dla Klubu Motorowego Ostrów jest osobą przypadkową – ani nie jest członkiem klubu, ani tym bardziej członkiem jego władz, ani też pracownikiem. Nie jest także sponsorem, a jedynie synem jednego ze sponsorów klubu – mówił
Jan £yczywek. –
Odcinamy się raz jeszcze od działań Marcina G. Podkreślaliśmy na każdym kroku, że staraliśmy się wywalczyć awans do Ekstraligi w czystej, sportowej walce na torze – dodał prezes KM-u.
Jan £yczywek mówił, że czwartkowa sensacja podana przez media spadła na niego jak grom z jasnego nieba. –
To był najtrudniejszy tydzień w historii mojej kilkuletniej już prezesury w Klubie Motorowym Ostrów. Byliśmy wszyscy tym zszokowani. Niemal natychmiast wydaliśmy oświadczenie, odcinając się grubą kreską od tej sprawy – przypomina
Jan £yczywek.
Działacze Klubu Motorowego Ostrów podczas dzisiejszej konferencji prasowej nawiązali do sprawy Mateja Ferjana, który w poprzednim sezonie reprezentował barwy ostrowskiego klubu. –
Lubiłem tego zawodnika. Zawsze był grzeczny i miły. Za to jednak, co zrobił na koniec sezonu, uznałem, że nie warto z nim wiązać się na przyszłość – zaznaczył £yczywek.
Chodzi o sprawę pisma, które Matej Ferjan przesłał do Głównej Komisji Sportu Żużlowego. Słoweniec żądał wyciągnięcia konsekwencji wobec klubu, który na koniec sezonu zalegał mu pewną sumę pieniędzy. –
Nie chcę ujawniać kwot, bo to tajemnice handlowe. Powiem tylko, że nie była to znacząca suma w stosunku do pieniędzy, które zarobił w trakcie całego sezonu, kiedy to miał płacone na bieżąco. Jedyny poślizg został po meczu barażowym, po którym miał zapłacone za dojazd, a do rozliczenia pozostała tzw.punktówka. Ferjan wiedział, że otrzyma ją po kilku tygodniach. Wcześniej jednak zdążył donieść na nasz klub do GKSŻ. Wówczas postanowiłem, że pomimo prowadzonych rozmów z tym żużlowcem na temat dalszych startów w naszym klubie, nie przedłużymy z nim współpracy – dodał Jan £yczywek.
Działacze Klubu Motorowego Ostrów sprawę tę przypomnieli nie po to, by uderzyć w Ferjana, ale by pokazać, w jakiej atmosferze Słoweniec rozstał się z byłym pracodawcą. –
Czy teraz ktoś z klubu miałby proponować Ferjanowi łapówkę za odpuszczenie meczu w Gorzowie? – pytał retorycznie prezes £yczywek. -
Nie jesteśmy samobójcami, by po tak nieprzyjemnym rozstaniu, próbować przekupić akurat tego zawodnika. Jaki to miałoby sens?
-
Sprawę pokazujemy po to, by zadać pytanie, o logikę i sens rzekomych działań. Odpowiedzi powinni udzielić sobie kibice, dziennikarze, wszyscy ci, którzy mówią i piszą o sprawie korupcji, wiążąc ją z Klubem Motorowym Ostrów. Nie ma tym żadnej logiki – dodał dyrektor klubu,
Janusz Stefański.
Motywowali, ale swoich zawodników
Działacze z Ostrowa podkreślili, że motywowali finansowo zawodników przed meczem w Gorzowie, ale tych, którzy ścigają się w barwach Intaru Lazur Ostrów. –
Po pierwszym wygranym meczu finałowym spotkaliśmy się w klubie z wszystkimi żużlowcami, ich menedżerami i obiecaliśmy naprawdę atrakcyjne nagrody finansowe za zwycięstwo w Gorzowie i wywalczenie awansu do Ekstraligi – tłumaczy
Jan £yczywek. –
Po przegranym pierwszym meczu w Gorzowie, przed decydującą batalią w trzecim spotkaniu, stawki jeszcze wzrosły. Motywowaliśmy finansowo, ale swoich zawodników – podkreślają działacze KM-u.
Na pytanie dziennikarzy, czy pojawiły się podejrzenia o pozasportowe zachowanie niektórych żużlowców z Ostrowa, prezes kategorycznie zaprzeczył. –
Sport to walka na torze. Wierzę w ich słabość, niedyspozycję akurat tego dnia w Gorzowie. W ogóle nie myślę o tym, że mogliby się oni posunąć do takiej postawy. Dawno rzuciłbym pracę w klubie, gdybym podejrzewał o to swoich żużlowców - podkreślił Jan £yczywek.
Trzy lata pracy kontra incydent przypadkowej osoby
Działacze Klubu Motorowego zwrócili także uwagę dziennikarzy na to, co w ostatnich trzech latach zostało zrobione przy ostrowskim żużlu. –
Trzy lata pracy i nakładów finansowych postawiono na szali z czynem jednej przypadkowej osoby – tłumaczy
Janusz Stefański.
Klub z Ostrowa jest w pełni wypłacalny, ma ponad 250 sponsorów, organizował w ostatnim czasie wielkie międzynarodowe imprezy jak półfinał IMEJ czy Finał Indywidualnych Mistrzostw ¦wiata na żużlu. Buduje prestiż Turnieju o £ańcuch Herbowy Ostrowa, jako jednej z najważniejszych imprez żużlowych na świecie. Był organizatorem I Gali Sportu Żużlowego, sympozjum
"Dokąd zmierza polski sport żużlowy" czy obchodził jubileusz 75-lecia sportu żużlowego.
Frekwencja na zmodernizowanym Stadionie Miejskim jest imponująca. Niektóre mecze ligowe oglądało bowiem od 10 do 12 tysięcy widzów. Finał IM¦J zgromadził natomiast 14 tysięcy publiczności.
-
Czy to wszystko ma być zaprzepaszczone przez działania jednej, przypadkowej osoby, która – podkreślę raz jeszcze – z naszym klubem nie ma nic wspólnego? – pytał
Janusz Stefański.
Apel o rzetelność informacji w mediach
Działacze Klubu Motorowego Ostrów zaapelowali także do dziennikarzy - szczególnie mediów ogólnopolskich – o rzetelne przekazywanie informacji na temat całej sprawy i nieferowanie przedwczesnych wyroków. –
Marcina G. powiązano z Klubem Motorowym Ostrów, nawet nie próbując ustalić jego rzeczywistego związku z ostrowskim klubem – podkreślał Janusz Stefański.
Przekłamanie wkradło się także w komunikat prasowy gorzowskiej policji, która w wydanym oświadczeniu napisała
"Zatrzymano 29-letniego Marcina G.związanego z jednym ze strategicznych sponsorów ostrowskiego klubu żużlowego". –
Dopiero po interwencji rzecznika prasowego Klubu Motorowego, dzień po całym zamieszaniu biuro prasowe gorzowskiej policji, wydało sprostowanie "Zatrzymany w związku z korupcją w środę Marcin G. nie jest związany ze sponsorami strategicznymi ostrowskiego klubu żużlowego. Jest on związany z jednym ze sponsorów jednego z zawodników" – napisano w komunikacie.
-
W świat jednak poszła pierwsza wersja oświadczenia wydanego przez policję, które powieliły później największe ogólnopolskie media, godząc w dobre imię klubu, a przede wszystkim jego strategicznych sponsorów, którzy z tą sprawą nie mieli absolutnie nic wspólnego – podkreśla Janusz Stefański.
Prezes Jan £yczywek zostaje przy żużlu.
Jan £yczywek na pytanie o przyszłość ostrowskiego żużla, zadeklarował. –
Zostaję na swoim stanowisku. Porażki motywują mnie do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Dziś przed Państwem deklaruję, że będę nadal prezesem Klubu Motorowego Ostrów. Jak długo, nie wiem, ale na pewno nie poddam się w tym momencie – podkreślał Jan £yczywek.
Prezes KM-u dodał także, że jeśli pojawi się szansa na powiększenie Ekstraligi, wykup tzw.
"dzikiej karty", to Klub Motorowy Ostrów skorzysta z takiej ewentualności.
-
Będę dalej działał w klubie i robił wszystko, by klub się rozwijał i by Ekstraliga w końcu zawitała do Ostrowa. Ten klub, miasto i kibice na to zasługują – zakończył włodarz Klubu Motorowego.
Opracował:
Maciej Kmiecik
Rzecznik prasowy
Klubu Motorowego Ostrów