Krystian Klecha, dotychczasowy zawodnik
Polonii Bydgoszcz, wciąż jeszcze nie wie, gdzie będzie startował w przyszłym roku, choć sercem pozostaje nadal w Bydgoszczy. Na razie zamierza odpocząć, a decyzję o przynależności do któregoś z klubu chce podjąć "na spokojnie". Zapraszamy na rozmowę z tym sympatycznym zawodnikiem
eSpeedway Team'u - rozmowę podsumowującą ubiegły sezon, a także planującą kolejny!
Jaki dla Ciebie był ten ubiegły sezon? Jaką ocenę mógłbyś sam sobie wystawić?
Krystian Klecha: Dla mnie ten sezon był tak na 4-; zrobiłem postępy, ale jednocześnie mam świadomość, że mogłem być lepszy. Z drugiej jednak strony nie miałem zbyt łatwego roku. Myślę, że gdybym dostał szansę regularnego ścigania się w lidze, to dziś ta ocena byłaby wyższa. Na pewno nie mogę nazwać się najsilniejszym punktem zespołu, ale chyba śmiało mogę powiedzieć, że najsłabszym też nie byłem.
Które momenty możesz uznać za najlepsze i najgorsze, zarówno indywidualnie jak i zespołowo?
Indywidualnie najlepszy moment sezonu to z pewnością start w Finale Mistrzostw Polski. Drużynowo już niestety ciężko taki znaleźć. A te najgorsze? Oczywiście spadek zespołu z ekstraligi. Indywidualnie najgorzej oceniam mało szans jazdy.
A jak widzisz przyszły sezon i jakie już pojawiły się propozycje? Nadal będą to również starty w zagranicznej lidze?
Staram się myśleć optymistycznie o przyszłym roku i wierzę że będzie on lepszy niż 2007. Odebrałem już kilka telefonów z różnych klubów, niemal wszystkich naokoło (
śmiech), ale na razie nie chcę podejmować żadnych konkretnych decyzji. W pewnym sensie czekam wciąż na telefon z Polonii, bo nigdy nie ukrywałem, że to jest właśnie klub, w którym chcę jeździć do końca kariery, no ale nie mogę też się narzucać… Na pewno mam zamiar nadal startować w Szwecji, choć sam jeszcze nie wiem gdzie dokładnie.
Czyli możesz śmiało powiedzieć, że wyjazdy do Szwecji korzystnie wpływały na Ciebie i Twoją jazdę?
Starty w Szwecji to super sprawa, pozwalają dużo jeździć. Co prawda nie zaszalałem tam z punktami, ale szwedzcy włodarze zawsze mimo wszystko widzą, że zawodnik się stara, więc dostawałem kolejną szansę. W sezonie 2008 też chcę tam startować!
To może tych zagranicznych lig będzie więcej?
No tak, rozważam także starty w Danii i myślę, że moja jazda tam jest bardzo prawdopodobna.
Przed rozpoczęciem zeszłego sezonu zmieniłeś mechanika – trafiło na Janusza Borzeszkowskiego, który wcześniej pracował z Piotrem Protasiewiczem. Jak układa się wasza współpraca? To chyba także jemu zawdzięczasz lepszą dyspozycję niż w roku 2006?
Tak, to prawda. Zmiana mechanika wpłynęła na mnie pozytywnie, co ma odbicie w mojej postawie na torze. Bardzo dobrze dogadujemy się z Jasiem, więc jestem z jego pracy zadowolony. Wziął na swoje barki dużo rzeczy związanych nie tylko ze sprzętem, co z kolei pozwala mi na pewien luz i większą swobodę w uprawianiu sportu.
Co dzisiaj, z perspektywy czasu, możesz powiedzieć o tym roku Polonii Bydgoszcz?
Jedyne, co mogę już teraz powiedzieć, to że szkoda mi Polonii. Odczuwam żal, że jednak opuściliśmy szeregi najlepszych. No ale niestety, to jest sport, a my byliśmy jednak najsłabsi, a tych najsłabszych często też dopadały kłopoty – mam tu na myśli kontuzje.
W związku ze spadkiem Polonii postanowiono zmienić trenera. Czy Rutecki jako trener rzeczywiście popełniał rażące błędy? Możesz mu coś zarzucić?
Według mnie zmiana trenera nie ma aż tak dużego znaczenia dla zespołu. Następcę wybiorą włodarze klubu, a drużyna będzie musiała to zaakceptować. Ja sam Ruteckiemu zarzucać nic nie będę, ponieważ sezon już się zakończył i wolę skupiać się tym, co będzie, a nie co było. Może faktycznie w ciągu sezonu wychodziły różne dziwne sytuacje pomiędzy nami, ale powiem, że to działało na mnie mobilizująco – wiedziałem, że muszę jeździć i pokazać na co mnie stać.
Jak oceniasz szanse Polonii? Da radę wrócić już po roku do ekstraligi?
Szanse Polonii są duże, choć jednocześnie też równe dla wszystkich… Podejrzewam, że wszystko wyjdzie dopiero „w praniu”, bo awans będzie zależał nie tylko od składu czy formy, ale także od szczęścia. Taki w końcu jest sport!
Masz już konkretne plany na zimę? Bardzo ciekawi mnie, co robi „niepracujący” żużlowiec przez niemal pół roku?
Zima to przede wszystkim okres, kiedy wreszcie ma się więcej czasu dla najbliższych i właśnie na tym zamierzam się póki co skupić. Będzie to takie krzątanie się po domu, ale także i po garażu. A od grudnia biorę się za ostre przygotowania do nowego sezonu.
W tym nowym sezonie jednym z celów jest wyższe miejsce w Indywidualnych Mistrzostwach Polski?
Jak już wspominałem, Mistrzostwa Polski wspominam bardzo dobrze. Siódme miejsce dla debiutującego w finale zawodnika to silny bodziec do tego, by w kolejnym roku powalczyć o jeszcze wyższe – jak najwyższe! – miejsce. Ale najpierw trzeba znowu powalczyć o ten finał…
I myślę, że tego życzę Tobie nie tylko ja, ale i spora garstka kibiców! Jeśli już jednak mowa o finałach… oglądałeś zmagania o złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski?
Mecz oczywiście oglądałem, co prawda nie na żywo, lecz w TV, ale i tak te zmagania bardzo mi się podobały.
Kibicowałeś raczej drużynie z Leszna, bo to okolice Twojego zamieszkania, czy raczej zespołowi toruńskiemu, u którego gościłeś parę razy w tym sezonie na stadionie?
Powiem tak: kibicowałem „Leszczyniakom” za to właśnie, że mieszkam niedaleko Leszna, ale kibicowałem i „Toruniakom” za te wszystkie emocjonujące Derby, które odjechaliśmy jak dotąd.
To się chyba nazywa prawdziwa dyplomatyczna odpowiedź! Czego możemy Ci życzyć na przyszły sezon lub też na cały przyszły rok?
Ja sam życzyłbym sobie DUŻO DUŻO jazdy na torze. Wreszcie bezkolizyjnej (śmiech), ale także efektownej i szybkiej, więc chyba właśnie tego można mi życzyć.
No to właśnie tego ci życzę w imieniu swoim jak i wszystkich kibiców, którzy pewnie chętnie się pod to podpiszą! Zwłaszcza jeśli chodzi o te twoje słynne, a przede wszystkim częste w tym sezonie upadki – całe szczęście, że w rezultacie niegroźne – oby ich było jak najmniej!
Dziękuję bardzo (śmiech). Pozdrawiam serdecznie wszystkich swoich kibiców, a jeszcze bardziej tych, którzy zostawiają mi tyle miłych wpisów w księdze gości na mojej stronie internetowej. Dziękuję, że jesteście ze mną.
A ja dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w przyszłym roku – oby na bydgoskim stadionie!
Do zobaczenia!.