
Rozmowa z
Krzysztofem Kasprzakiem - zawodnikiem leszczyńskiej Unii, którego w minionym sezonie prześladowały kontuzje. Jednak mimo to, był jednym z liderów swoich drużyn - w Polsce i zagranicą.
W minionym sezonie po raz pierwszy startowałeś w gronie seniorów i uzyskałeś średnią 1,885. Niestety, trzykrotnie złamałeś obojczyk, co na pewno odebrało kilka ważnych punktów. Jak oceniasz ten miniony sezon?
- To był mój najgorszy rok. Na pewno nie jestem zadowolony- ominęło mnie kilka ważnych meczy, które przeleżałem z gipsem w łóżku. Wyobrażałem sobie, że z wyższą średnią ukończę ten sezon, ale niestety nie udało się. W ciągu 5 tygodni trzykrotnie złamałem obojczyk, więc co tu więcej powiedzieć?
Te kontuzje wyeliminowały Cię również ze startów w imprezach indywidualnych…
- No tak, wszystkie Mistrzostwa Polski i eliminacje do Grand Prix mnie ominęły, więc jestem rok do tyłu. Jestem z tego trochę niezadowolony, bo jestem coraz starszy, a co roku coś się przytrafia- jak nie wypadek w Kryterium Asów, to wyrwany staw skokowy w Pile, teraz ten obojczyk. Coraz dalej jestem od tego Grand Prix, a lata lecą, więc muszę to jak najszybciej nadrobić.
W tym roku otrzymałeś „ dziką kartę” na Grand Prix Europy, które odbyły się we Wrocławiu. Jak oceniasz swój występ na stadionie Olimpijskim?
- Troszkę szczęścia i byłbym w półfinałach, więc nie było źle. Na pewno czuję się na siłach, również sprzętowo, żeby zakwalifikować się do czołowej ósemki. Jeżdżą tam zawodnicy młodsi ode mnie i dają sobie radę, więc i ja chciałbym spróbować jeździć przez cały rok w cyklu Grand Prix.
Czy w przyszłym roku będziesz dążył do tego, żeby już na stałe zakwalifikować się do Grand Prix?
- No tak, muszę się pokazywać z jak najlepszej strony we wszystkich ligach, bo może to być biletem do dzikiej karty i będzie ok.
Unia Leszno będzie organizatorem cyklu Grand Prix w 2008 i 2009 roku. Chyba dobrze byłoby, gdybyś pojawił się w nim już jako pełnoprawny uczestnik?
- Najpierw muszę wystartować z dziką kartą i tam osiągnąć dobre wyniki, a później będzie długa droga do tego, aby wystartować w Lesznie. Ale na pewno będę się starał, żeby wystąpić w tych zawodach.
Mimo przedsezonowych plotek, po raz kolejny podpisałeś kontrakt ze swoim macierzystym klubem…
- Tak, nie chcę odchodzić z Leszna i dopóki będę miał środki finansowe na sprzęt i będzie dobra atmosfera w klubie, do tego momentu będę jeździł w Unii.
A jak oceniasz występ całej drużyny w minionym sezonie? Czy to właśnie kontuzje wyeliminowały was z walki o medale?
- No na pewno tak. Zabrakło mnie w kilku meczach, a wydaje mi się, że kilka cennych punktów bym dowoził. Początek sezonu zarówno w Polsce, jak i w Anglii i Szwecji, był naprawdę rewelacyjny, więc wydaje mi się, że byłoby dobrze. A po kontuzji znowu musiałem trenować, przygotowywać się do meczy i już nie było tak, jak powinno być.
Zadowolony jesteś ze swoich startów w lidze brytyjskiej? Mimo tych kontuzji, byłeś jednym z liderów Poole Pirates.
- W Poole startowałem z numerem 5 i dobrze sobie radziłem, a później po powrocie jeździłem na zmianę z 3 lub 4 z Grzegorzem Walaskiem i w sumie też było ok. Zdobyliśmy tarczę Cravena, dołożyłem do tego trochę punktów, więc jestem zadowolony.
Jeszcze nie wiadomo, barwy którego zespołu będziesz reprezentował w lidze brytyjskiej w przyszłym sezonie.
- Nie, nie podpisałem jeszcze kontraktu, ale chcę się dogadać z dotychczasowym klubem. Jeśli nie Poole, to będę szukał innego klubu. Wszystko zależy od KSM, bo jeśli Poole wzmocni się jakimś dobrym zawodnikiem, to nie będzie miejsca dla mnie. Ale obiecano mi, że w takim wypadku znajdą mi inny dobry klub.
W tym roku wystąpiłeś również w Drużynowych Mistrzostwach ¦wiata, jednak tego występu chyba nie możesz zaliczyć do udanych…
- Zgodziłem się wyjechać na tor właściwie prosto z siłowni, bo nigdy nie odmówię reprezentacji. Chciałem się pokazać z jak najlepszej strony i myślałem, że wszystko będzie ok. Okazało się, że było inaczej- każdy może uważać za niewypał nasz występ w Pucharze ¦wiata.
Z pewnością powinno cieszyć Cię to, że jesteś powoływany do reprezentacji Polski.
- Tak, jestem młodym, perspektywicznym zawodnikiem, więc dostaję szansę i chciałbym w końcu pokazać z dobrej strony. Może uda mi się to w przyszłym roku w Lesznie.
Która z lig będzie dla Ciebie priorytetem w kolejnym sezonie?
- Najważniejsza zawsze jest liga polska. Wiadomo, jaki jest w niej nakład pieniędzy i chęć wyniku. Później ważne są ligi zagraniczne, no i nie mogę zapomnieć o swoich występach indywidualnych, z czego najważniejszy jest awans do Grand Prix.
Jak będzie wyglądało zaplecze sprzętowe w przyszłym sezonie? Czy będziesz korzystał z motocykli, na których jeździłeś w tym roku?
- Najlepsze silniki zostawiam, a te gorsze na pewno sprzedam. Poza tym kupuję sześć nowych silników. W Polsce będę dysponował trzema motocyklami, a w Anglii i Szwecji po dwa.
Na co będzie stać Unię Leszno w sezonie 2007?
- Myślę że spokojnie na medal. Tylko żeby nie było kontuzji i myślę, że będzie dobrze.
Co sądzisz o nowych nabytkach w swojej drużynie- jest Jarosław Hampel, jest nowy trener- Czesław Czernicki…
- Jarek Hampel to wiadomo- nie trzeba mówić, super zawodnik. A z Czesławem Czernickim nigdy nie miałem styczności, ale myślę że będzie ok.
Czy rok 2007 będzie należał do Krzysztofa Kasprzaka?
- Nie, tak nie można mówić, bo może należeć do każdego zawodnika. Na pewno bardzo bym chciał, ale coraz ciężej jest utrzymać dobry poziom, bo coraz więcej zawodników ma dobry sprzęt. Ja ze swojej strony będę się starał, żeby wszystko było dobrze.
Przy okazji chciałbym podziękować wszystkim sponsorom: Biernat, £agrom, Almark Transport- Spedycja, X-Demon, Mc Donalds, Astromal i Real. Pozdrawiam też kibiców żużla w całej Polsce.