POLSKA
Ciągnie wilka do lasu - rozmowa z Tomaszem Zielińskim, mechanikiem Ryana Sullivana
2007-04-11 23:42:36 Michał Olkiewicz własne
Tomasz Zieliński już od 13 lat współpracuje z
Ryanem Sullivanem. Swoich sił próbował także na żużlowym owalu, jednak jak sam mówi, zakończył swoją karierę przedwcześnie. Ponieważ nie mógł oderwać się od żużla, postanowił zostać mechanikiem. Zapraszamy do rozmowy z jednym z lepszych mechaników w Polsce.
Czy pamiętasz zawody na których byłeś pierwszy raz?
-Szczerze mówiąc to nie pamiętam. Pamiętam jedynie, że tutaj obok stadionu mieszkała moja ciocia i z balkonu oglądałem swoje pierwsze zawody żużlowe. Potem z tatą przychodziłem na żużel, ale dokładnie nie pamiętam kiedy to było.
Obecnie współpracujesz z Ryanem Sullivanem. U boku jakich innych żużlowców miałeś okazje pracować?
-Wcześniej współpracowałem tylko z Tomkiem Bajerskim, kiedy był on jeszcze juniorem.
Próbowałeś swoich sił także na żużlowym owalu, jednak twoja kariera sportowa dosyć szybko się zakończyła. Co było przyczyna zerwania z jazda?
-Tak, zaczynałem w szkółce żużlowej w wieku 15 lat. W wieku 17 lat zdałem licencję żużlową. Później parę lat jeździłem w Toruniu, chociaż ciężko powiedzieć, że jeździłem, ponieważ w lidze odjechałem tylko trzy mecze. W Bydgoszczy zdobyłem bodajże jeden punkt, w Toruniu w meczu przeciwko ekipie z Gorzowa zdobyłem też 1 punkty i w Lublinie, gdzie nie zdobyłem żadnego punktu. To była cała moja historia pierwszoligowa. W wieku 20 lat jeździłem w Pile. Tam w sezonie miałem gdzieś około 40 punktów, które zdobyłem w drugiej lidze. Karierę zakończyłem przedwcześnie, ponieważ zdałem sobie sprawę, że niestety nie nadaję się do żużla. Poszedłem do wojska i na tym się skończyła na tamten czas kariera żużlowa.
..i wtedy obrazu pomyślałeś aby zostać mechanikiem, czy przez jakiś okres czasu dałeś sobie spokój ze speedway'em?
-Po wyjściu z wojska, przychodziłem na stadion. Wiadomo, że ciągnie wilka do lasu. Wtedy zaczął tutaj jeździć taki młody Ryan Sullivan i okazało się, że potrzebuje jakiegoś mechanika, który by mu przygotowywał motocykle i razem z Darkiem Sajdakiem, który wtedy też jeszcze pracował dla Ryana, pomagaliśmy mu wspólnie, potem Darek odszedł i ja zostałem sam u Ryana. I tak już około 13 lat się ciągnie moja współpraca z Ryanem.
Jaka jest twoja rola i czym przede wszystkim się zajmujesz w teamie Ryana?
-W czasie meczu, to metanol, koło, robię praktycznie wszystko to co mój kolega Paweł, bo akurat teraz jest nas dwóch. Ponadto wymiany oleju, jakieś korekty, wymiana dysz, generalnie obsługa całego sprzętu. Po zawodach to myjemy sprzęt wspólnie, przygotowujemy do następnych zawodów.

Tomasz Zieliński jest jednym z twórców sukcesów Ryana Sullivana
Jakim człowiekiem prywatnie jest Ryan?
-Bardzo sympatyczny kolega. Jest bardzo w porządku. Ciężko mi tak określić w danym momencie, ale ja w każdym bądź razie nie narzekam. Wiadomo, że rozmawiamy po angielsku, to też on wszystkich myśli nie powie, lub ja nie zrozumiem, ale generalnie jest w porządku. Nie ma problemów praktycznie żadnych, jedynie w czasie meczów, trochę jest nerwowy, ale to wiadomo, taka specyfika żużla, taka praca. Dla mnie można powiedzieć, że to hobby, ale po części też praca.
Jakim jest szefem Ryan?
-Szefem wymagającym oczywiście. Wszystko musi być przygotowane. Wiadomo żadnych błędów. Nie tyle co nie toleruje, ale nie chciałby żadnych błędów i my tak robimy, żeby nie było tych błędów. Trzeba się starać po prostu, żeby wszystko było OK.
Jak trafiłeś do teamu Ryana ?
-Tak jak już mówiłem, zacząłem z nim 13 lat temu współpracę i to tak z pewnymi można powiedzieć przerwami, gdzie generalnie ja nie mogłem na wszystkie rundy Grand Prix jeździć, bo moja praca zawodowa nie pozwala, a pracuję w Straży Pożarnej, a to bardzo poważny zawód , ale trafiłem przez mojego bardzo dobrego przyjaciela Jacka Gajewskiego.
Jakie są najważniejsze cele na nadchodzący sezon, które zakładacie sobie z całym teamem i Ryanem ?
-Generalnie to, aby Ryan zdobył jak najwięcej punktów. Ciężko mi powiedzieć, czy jeszcze Ryan chciałby jeszcze jeździć w Grand Prix. Może i by chciał, ale to może jeszcze nie teraz. Jeździł kiedyś w Grand Prix, trochę się wypalił i może trochę chce od tego odpocząć. Ale jako drużyna w Toruniu, my jako rodowici torunianie, razem z moim kolegą Pawłem, mechanikiem drugim wróciliśmy do Torunia i jesteśmy w domu i chce jak najwięcej z tym zespołem jak najwięcej osiągnąć.
Jak różni się park maszyn Ryana od tego jakim dysponował w sezonie minionym ?
-Ilość motocykli się nie zmieniła. Co roku zawsze jakieś dwa-trzy nowe silniki kupujemy. Wszystko tak jak rok temu poza tym, że mamy bazę tutaj na stadionie, a w ubiegłym roku mieliśmy w Chełmży. Wiadomo dojeżdżaliśmy do Częstochowy, czyli jakieś 300 kilometrów trzeba był robić ponad dziewięć razy w sezonie, ponieważ można meczami, jeszcze jakieś treningi. Także dla nas jest dużo wygodniej, a park maszyn za dużo się nie zmienił.
Co sądzisz na temat składu toruńskiej drużyny ? Jakbyś ocenił szansę zespołu w ligowych bataliach ?
-Wiadomo, że ja bym chciał, aby jak najlepiej, ale moim zdaniem mamy duże szansę. Ta drużyna kryje duży potencjał w sobie. Miałem okazję na meczu sparingowym w Ostrowie Wielkopolskim pomagać Matejowi Zagarowi bo akurat wtedy Ryan nie jeździł. Jest ambitnym zawodnikiem. Widziałem go wcześniej w Szwecji, widziałem go w Grand Prix. Myślę, że on będzie dużo punktów zdobywał. Może to co pokazał w meczu przeciwko Unii Leszno, nie odzwierciedla jego potencjału, ale wiadomo Ząbik bardzo miłe zaskoczenie, Jaguś, Kościecha. Myślę, że czubek tabeli powinien być na koniec sezonu.
Na koniec czego życzyć Waszemu teamowi tamowi nadchodzącym sezonie ?
-Przede wszystkim żadnego pecha, żadnych kontuzji i defektów. To wszystko.
Dziękuję za rozmowę.
-Również dzięki, nie ma sprawy!
Rozmawiali: Michał Olkiewicz & Jakub Leśko