POLSKA
I Międzynarodowy Turniej Pamięci £ukasza Romanka (wypowiedzi)
2007-09-24 20:00:43 Kamil Turecki inf.własna

Wczorajszy I Międzynarodowy Turniej Pamięci £ukasza Romanka wygrał Szwed
Andreas Jonsson. Poniżej przedstawiamy Państwu wypowiedzi, w których osoby związane z żużlem, a także zawodnicy wspominają wychowanka Rybnickiego Klubu Motorowego.
Krzysztof Mrozek (były menedżer, sponsor £ukasza): Marzenia się ziściły. Dziękuję zawodnikom, którzy przyjechali na ten turniej. Gratuluję walki i stworzenia pięknego widowiska. Myślę, że przyjedziecie tutaj za rok.
Andrzej Skulski (prezes MKMŻ Rybki Rybnik): Nie będę się wypowiadał, ile sił kosztowała mnie organizacja tego turnieju. Mam długie doświadczenie, więc z tym wysiłkiem nie było tak źle. Chciałbym podziękować przede wszystkim zawodnikom, którzy tutaj dla £ukasza na te zawody przyjechali. Dziękuję Krzysiowi Mrozowi, który do tego turnieju mnie długo namawiał. On spędził trochę czasu z £ukaszem i przeżywał jego tragiczną śmierć dość długo. Chyba nawet do dziś się z tego nie otrząsnął. Ja £ukasza akurat znałem bardzo dobrze od początku jego kariery, ponieważ byłem tutaj v-ce prezesem ds. organizacji, kiedy on zdobył licencję, a później startował jako junior. Byłem z nim w Pardubicach na IMEJ, w których wywalczył tytuł. Niestety tak się życie potoczyło, nie inaczej. Życzę wszystkim rybnickim zawodnikom, szczególnie tym młodym, by takie wyniki osiągnęli w swej karierze juniorskiej co osiągnął Romanek, tutaj Piotrek, Rafał czy Andreas. Bo jak widać, jazda którą teraz prezentują jest żałosna. W tej chwili nie wiem, co jest tego przyczyną. Jestem prezesem klubu młodzieżowego Rybki Rybnik. ¦cigamy się na motocyklach o pojemności 80cc. Mamy swoje sukcesy i naprawdę dobrego zawodnika. Jest nim Kamil Cieślar. Ma 15 lat i myślę, że jeśli zostanie dobrze poprowadzony, to może coś z niego być, ale pamiętajmy, że do tego jest jednak daleka droga. Niestety speedway wymaga wiele cierpliwości, aby dojść do wysokiej formy. To jest sport bardzo niebezpieczny i naprawdę muszą się pewne rzeczy zaziębiać. Myślę, że ten turniej był bardzo dobry. Liczę, że w przyszłym roku spróbujemy go ponowić, choć tego nie obiecujemy. Bo jak wiemy, to wszystko zależy od pieniędzy. Myślę, że taki turniej warto robić i poświęcić go naszemu £ukaszowi, młodemu zawodnikowi.
Andreas Jonsson: Nie znaliśmy się długo. Poznaliśmy się, kiedy £ukasz podpisywał kontrakt z Areną Essex Hammers w ubiegłym sezonie. Był wprawdzie cichym, ale bardzo przyjacielskim i przyjaźnie nastawionym do otaczającej go rzeczywistości człowiekiem. Jeśli chodzi o żużel był profesjonalistą w pełnym tego słowa znaczeniu. Bardzo zaangażowany był w to co robi, był niezwykle ambitny. Zatem gdy przeczytałem o jego śmierci przeżyłem niemały szok, było to ogromnie niemiłe zaskoczenie. Był ostatnią osobą, po której spodziewałbym się takiego czegoś.
Rafał Dobrucki: Mój kontakt z £ukaszem był raczej niewielki. Był bardzo skromnym i ambitnym chłopakiem. Wielka szkoda. Myślę, że gdzieś tam z góry na nas patrzy i widział dzisiaj to widowisko. Wyprosił nam dziś pogodę…
Piotr Protasiewicz: Kontakt starszych zawodników był na pewno nieco mniejszy z racji tego, że częściej spotykał się z zawodnikami ze swojego rocznika, czy też niewiele starszych, czy młodszych. Mimo to, miałem tą przyjemność jeżdżenia z nim, jeszcze gdy byłem zawodnikiem Apatora – zarówno tam jak i w Rybniku podczas meczu rewanżowego. Był to skromny chłopak, bardzo ambitny. Szkoda, że tak się stało, bo zapowiadał się na dobrego, nawet bardzo dobrego żużlowca. Tragedia przerwała jego karierę. Cieszę się, że jest taki turniej. Chciałbym by ten turniej zapisał się gdzieś w kalendarzu imprez na dłuższy okres i miał taką historię jak chociażby Memoriał Smoczyka w Lesznie. Szanuję każdy memoriał, ale turniej ku pamięci zawodnika, z którym się ścigało i to jeszcze całkiem niedawno ma dla mnie specyficzny charakter. Przyjechałem tu z wielką przyjemnością i dziś mogę deklarować, że jeśli w przyszłym roku znów będzie taki turniej i oczywiście w dogodnym terminie, to organizatorzy, jeśli chcą, mogą mnie już zapisać. Dziękuję jeszcze raz, były to wspaniałe zawody, wiele ciekawych wyścigów. Kibice chyba się nie nudzili.
Tomasz Lorek (dziennikarz żużlowy): £ukasz był bardzo wrażliwym chłopakiem. Dokładnie ta sama sytuacja jak z Kurmanem (śp. Rafał Kurmański – dop.red.) – nikt nie miał na tyle odwagi, by zająć się psychiką tego chłopaka. W takich sytuacjach trzeba chyba pomóc rozmową. Pedro Almodovar powiedział kiedyś, że rozmowa leczy. W tym jest więcej mocy niż w niejednym lekarstwie. Co mi zapadło najbardziej w pamięć w związku z £ukaszem? Antypody i to jak entuzjastycznie zareagował na zaproszenie Ivana Maugera do Australii na cykl turniejów. To jest już niemal niespotykane, by młodzi chłopcy tak spontanicznie i serdecznie odpowiadali na zaproszenie mistrza. U Romanka było widać autentyczną pasję, jaką był niewątpliwie speedway.
Sebastian Ułamek: £ukasza wspominam bardzo miło. Nie był w mojej kategorii wiekowej, więc nie mogę za wiele powiedzieć, ale były takie pojedynki jak Częstochowa-Rybnik zatem mieliśmy okazję się ścigać. Przyjrzałem się też pierwszym jego startom na Wyspach, wypadł pozytywnie.
Janusz Kołodziej: Szkoda, że go nie ma tu razem z nami. Generalnie wydaje mi się, że to była wina tego, że był po prostu normalnym, wrażliwym na otoczenie człowiekiem. Nie był to taki typowy żużlowiec, który pokrzykiwał na mechaników. On miał za dobre serce. Wszystkim się przejmował, nawet jak ktoś zupełnie obcy powiedział mu jakieś dziwne słowo. Dużo analizował i za dużo brał do siebie. Zabrakło wokół niego osoby, która by nim pokierowała, która by go wsparła. Pamiętam jego najgroźniejszą kontuzję, jak nie z własnej winy, groźnie upadł w 2002 roku. Rok później, jak zdobył tytuł IMPJ tu w Rybniku – jak on się cieszył. Mówił, że mimo że ma dość słaby sezon wygrał i dziś był najlepszy. Bardzo się cieszył. Energia go rozpierała. Naprawdę, szkoda, że go dziś tu z nami nie ma...