
Po bardzo ciekawy meczu
Stal Gorzów pokonała na własnym torze
RKM Rybnik w stosunku
55-38 i tym samym umocniła się na pozycji lidera
I ligi. Sam wynik na pewno nie obrazuje tego, co działo się na torze, bowiem zwycięstwo
Zółto-niebieskim nie przyszło tak łatwo. Do dziewiątego biegu gospodarze prowadzili tylko czteroma punktami i wynik był ciągle sprawą otwartą, jednak od tego czasu przewaga punktowa gorzowskiej drużyny ciągle wzrastała.Goście do tego spotkania przystąpili w osłabionym składzie, ponieważ w Ljubljanie w półfinale eliminacji do przyszłorocznego cyklu Grand Prix startowali
Renat Gafurov i
Rory Schlein. Do końca także niepewny był występ
Denisa Gizatullina. Rosjanin wczoraj startował w zawodach w Lonigo i miał do przejechania długą drogę. Jednak jak się okazało zawodnikowi udało się dotrzeć na czas i mógł wystąpić na stadionie
im. Edwarda Jancarza.
Już w pierwszym biegu kibice mogli zobaczyć niegroźny upadek, ponieważ na pierwszym łuku upadł
Wojciech Druchniak. Sędzia zawodów wykluczył zawodnika gości i powtórka biegu odbyła się w trzyosobowym składzie. Niespodziewanie tuż po starcie prowadził
Michał Mitko, jednak najpierw
Paweł Hlib, a potem
Thomas Jonasson minęli rywala. W drugim biegu kibicie znów mogli zobaczyć
kawał dobrego żużla. Atomowym startem popisali się gorzowianie, jednak
Chris Harris nękał atakami parę gospodarzy. Na trzecim okrążeniu
Bomber dopiął swego i pięknym atakiem minął
Mateja Ferjana, jednak nie zdołał już wyprzedzić
Joonasa Kylmaekorpiego. Trzecia gonitwa zakończyła się zwycięstwem gości 5:1. Para
Szombierski – Gizatullin od startu do mety pewnie prowadziła i nie dała się wyprzedzić
Paluchowi oraz
Ruudowi. Czwarty bieg i kolejne emocje. Tuż po starcie prowadzi para gospodarzy, jednak już po wyjściu z pierwszego łuku jest remis. Z drugiej pozycji na ostatnią spadł Jonasson. Szwed dzielnie atakował Druchniaka i na jednym z okrążeń minął zawodnika
Rekinów
Piąta gonitwa oszczędziła emocji kibicom zgromadzonym na stadionie. Od startu do mety prowadził Harris, a za nim para gorzowska. Tuż po zakończeniu biegu sędzia wykluczył
Smolińskiego za przekroczenie dwoma kołami lini oddzielającej murawę od toru, jednak zawodnik i tak uplasował się na czwartej pozycji. Bieg szósty to wspaniała walka na dwóch frontach. Na jednym Hlib z Gizatullinem stoczyli walkę o jeden punkt, jednak górą okazał się Rosjanin. Natomiast na drugim walka toczyła się o trzy punkty. Jonassona atakami nękał
Szumina, który tuż na kresce minął rywala. Bieg siódmy powtarzano aż trzykrotnie. Najpierw za dotknięcie taśmy wykluczony został
Rafał Fleger. W jego miejsce trener wprowadził Druchniaka. Rybniczanin w tym biegu drugi raz zapoznał się z gorzowską nawierzchnią, ponieważ na pierwszym łuku zabrakło dla niego miejsca i musiał wjechać w dmuchaną bandę. Zawodnik długo leżał na torze, jednak skończyło się tylko na bólu pachwiny. W powtórce pod taśmą stanęła czwórka zawodników, ponieważ sędzia nikogo nie wykluczył. Tuż po starcie goście prowadzili 5:1, jednak najpierw Ferjan, a potem Kylmaekorpi mijają wcześniej wspomnianego Druchniaka. Gonitwa ósma to kolejna bitwa na dwóch frontach. Walkę toczyli Hlib ze Smolinskim oraz
Jesper B. Jensen z Harrisem. W każdym ze starć górą okazali się gospodarze i wynik biegu brzmiał 4:2 dla Stali.
W biegu dziewiątym zwyciężył Gizatullin przed Ferjanem, Kylmaekorpim oraz Szombierskim. Gonitwa dziesiąta zakończyła się podwójnym zwycięstwem gości, bowiem para Ruud – Paluch pokonała zawodników RKM-u. Jak się okazało, był to przełomowy moment spotkania. Gorzowianie od tego czasu powiększali swoją przewagę. Kolejny bieg i kolejna podwójna wygrana. Tym razem Hlib z Ferjanem przyjechali przed Gizatullinem i Szombierskim, który zanotował defekt. Przed biegiem dziesiątym Stal miała dwunastopunktową przewagę i trener gości Mirosław Korbel zdecydował się wprowadzić jokera w postaci Chrisa Harrisa.
Bomber nie zawiódł trenera oraz rybnickich kibiców i przywiózł do mety sześć
oczek. Goście mogli zwyciężyć ten bieg 8:1, jednak Druchniaka, który jechał na drugiej pozycji, minęli Paluch i Ruud. W trzynastej gonitwie mogliśmy kolejny raz zobaczyć podwójne zwycięstwo gospodarzy, jednak przed tym sędzia musiał wykluczyć Romana Povazhny’ego za przerwanie biegu. Rosjanin zanotował upadek na drugim łuku, jednak nic mu się nie stało i do parkingu zszedł o własnych siłach.
Pierwszy z biegów nominowanych to kolejne zwycięstwo gospodarzy 5:1, jednak nie przyszło ono tak łatwo. Od startu prowadził Kylmaekorpi, a tuż za nim toczyła się walka o dwa punkty między Povazhnym a
Hlipkiem. Z pojedynku górą wyszedł Gorzowianin, który
szalał po orbicie niczym
Tomasz Gollob. Bieg z udziałem najlepszych zawodników spotkania odbył się bez emocji. Od startu do mety prowadził Harris, a za nim kolejno jechali Ferjan, Jensen i Gizatullin.
RKM Rybnik: 38
1. Chris Harris (2,3,2,6!,3) 16
2. Martin Smolinski (0,w,0,-) 0
3. Rafał Szombierski (2*,3,0,0,d) 5+1
4. Denis Gizatullin (3,1,3,1,1,0) 9
5. Roman Povazhny (2,3,0,-,w,1) 6
6. Michał Mitko (1,-,1,0) 2
7. Wojciech Druchniak (u/w,0,0) 0
8. Rafał Fleger (t) 0
Stal Gorzów: 55
9. Matej Ferjan (1,2,2,3,2) 10
10. Joonas Kylmaekorpi (3,1*,1*,2*,3) 10+3
11. David Ruud (0,2,3,1*) 6+1
12. Piotr Paluch (1,1*,2*,2) 6+2
13. Jesper B. Jensen (3,t,3,3,1*) 10+1
14. Adrian Szewczykowski NS
15. Thomas Jonasson (2*,1,2) 5+1
16. Paweł Hlib (3,0,1,2*,2*) 8+2
Bieg po biegu:
1. Hlib, Jonasson, Mitko, Druchnika (u/w) 5:1 (5:1)
2. Kylmaekorpi, Harris, Ferjan, Smolinski 4:2 (9:3)
3. Gizatullin, Szombierski, Paluch, Ruud 1:5 (10:8)
4. Jensen, Povazhny, Jonasson, Druchniak 4:2 (14:10)
5. Harris, Ruud, Paluch, Smolinski (w) 3:3 (17:13)
6. Szombierski, Jonasson, Gizatullin, Hlib 2:4 (19:17)
7. Povazhny, Ferjan, Kylmaekorpi, Druchniak 3:3 (22:20)
8. Jensen, Harris, Hlib, Smolinski 4:2 (26:22)
9. Gizatullin, Ferjan, Kylmaekorpi, Szombierski 3:3 (29:25)
10. Ruud, Paluch, Mitko, Povazhny 5:1 (34:26)
11. Ferjan, Hlib, Gizatullin, Szombierski 5:1 (39:27)
12. Harris(6), Paluch, Ruud, Mitko 3:6 (42:33)
13. Jensen, Kylmaekorpi, Gizatullin, Povazhny (w) 5:1 (47:343)
14. Kylmaekorpi, Hlib, Povazhny, Szombierski (d) 5:1 (52:35)
15. Harris, Ferjan, Jensen, Gizatullin 3:3 (55:38)