
Kolejny przystanek cyklu Speedway Grand Prix. Tym razem cała plejada rycerzy czarnego sportu zawita do Polski. We Wrocławiu jest już wszystko zapięte na ostatni guzik. Czekamy tylko na głównych aktorów majowego widowiska.Stolica Dolnego ¦ląska jest jednym z najszybciej rozwijających się miast w Polsce. Nie bez kozery miasto nazywane jest często „polską doliną krzemową”. Trafiają tu bowiem jedne z największych inwestycji w kraju na czele z koncernami produkującymi zaawansowaną elektronikę. W ostatnim czasie ulokowały się tu Whirlpool, Volvo, Siemens, Hewlett-Packard, czy koreański producent ekranów ciekłokrystalicznych LG Philips.
„Wrocław – miasto spotkań” jest motywem przewodnim internetowej strony promującej te urokliwą część naszego kraju – www.terazwroclaw.pl. Lokacja znad ¦lęzy oferuje dogodne warunki edukacji, a także wiele możliwości aktywnego spędzania wolnego czasu. Zalew kultury. Miejsce tętniące życiem rano i wieczorem. Duża ilość klubów, pubów, restauracji, kin i teatrów sprawia, że nikt tu nie ma prawa się nudzić.
Wrocław kojarzy również ze sportem. Hala Ludowa. Tryumfy ¦ląska w lidze koszykówki. Kolebka polskiego żużla. Od lat na Stadionie Olimpijskim słychać warkot motorów. Dzięki sukcesom miejscowych ten niebezpieczny sport jest jednym z najpopularniejszych. Zrzesza tysiące fanów.
Obiekt przy willowej dzielnicy Zawiszy został wybudowany w latach 1926-28. Miał stanowić główny obiekt mających odbyć się w mieście igrzysk. Został doszczętnie zrujnowany podczas II wojny światowej, odbudowany w 1948 roku. Ma on jednak swoją tajemnicę. Nieoficjalnie mówi się, że pod przykrywką olimpijskich przygotowań Niemcy budowali podziemne komnaty. Stadion padł ofiarą swego rodzaju „chichotu” historii. Do dziś nie mamy pewności o czysto sportowym charakterze budowy areny…
Dane stadionu:
Pojemność: 35 000
Długość toru: 387,4m
Rekord toru: 64,1 sek. – Jason Crump (Australia) w dniu 23.04.2006r.
Po kilkuletniej przerwie, od 2004 roku Stadion Olimpijski ponownie gości najlepszych żużlowców świata zmagających się o wiktorię w SGP Europy. W ostatnich dwóch latach podium przedstawiało się następująco:
SGP Europy 2004: 1. Bjarne Pedersen (Dania)
2. Jarosław Hampel (Polska)
3. Tony Rickardsson (Szwecja)
SGP Europy 2005: 1. Tony Rickardsson (Szwecja)
2. Leigh Adams (Australia)
3. Jason Crump (Australia)
W tym roku faworytów jest co najmniej kilku. Na podstawie powyższych danych statystycznych można stwierdzić, że wrocławska geometria i nawierzchnia służy szwedzkiemu multimedaliście
Tony’emu Rickardssonowi. Zawodnik Trzech Koron zajął w słoweńskim Krsko, rozpoczynającym tegoroczne Indywidualne Mistrzostwa ¦wiata, 4. miejsce. Jest to dobra pozycja do ataku. Popularny „Ricky” zapowiedział zakończenie swej bogatej kariery po tegorocznym sezonie. Zatem każde kolejne zawody z cyklu SGP będą dla zawodnika swego rodzaju pożegnaniem ze ściganiem na najwyższym poziomie. Z pewnością będzie chciał na długo pozostać w pamięci nie tylko polskich kibiców. W sukcesie przeszkodzić może jedynie grypa żołądkowa, z którą Szwed zmaga się od kilku ostatnich dni.
Mimo wszystko dość niespodziewanie, aczkolwiek w pełni zasłużenie, w Słowenii wygrał Duńczyk
Nicki Pedersen. Mistrz ¦wiata z 2003 roku pokazał, że jest profesjonalnie przygotowany do sezonu i w pełni zdeterminowany, by sięgać po najwyższe laury. W ostatnich latach we Wrocławiu zajmował kolejno 7. i 5. miejsce. Możliwe, że w tym roku pokusi się o miejsce na podium. Wszyscy przecież dobrze znamy jego chęć zwyciężania...
Amerykański „kowboj” Greg Hancock bardzo dobrze zna każdy metr wrocławskiego „owalu”, gdyż przez wiele lat reprezentował barwy zespołu ze ¦ląska. Przed sezonem mówił, że marzy mu się tytuł mistrzowski. „Herbi” nie spadł bynajmniej z księżyca. Ma wszelkie podstawy, by publicznie mówić o swych ambitnych planach. Jest głodny zwycięstw. Ostatni raz tryumfował w ostatecznej klasyfikacji cyklu SGP w 1997 roku! Wprawdzie zawody w Krsko nie zaliczy do udanych, ale nie skreśla to jego szans na końcowy sukces.
Nie wolno zapomnieć również o żużlowcach z Antypodów.
Jason Crump zajął w zeszłym roku we Wrocławiu 3. miejsce, w tym sezonie rozgrywki SGP rozpoczął udanie od 2. lokaty. Jest waleczny, nie odpuszcza i jest dobrze przygotowany. Należy się z nim liczyć. Tym bardziej, że w lidze polskiej broni barw właśnie ekipy z Dolnego ¦ląska. „Kangur”
Leigh Adams może mówić o pechu. Defekt motocykla pozbawił go cennych punktów, a także być może udziału w wyścigu finałowym SGP Słowenii. Wieczny zdobywca 4. miejsca całej serii SGP, czyli tzw. „drewnianego” medalu, w ubiegłym roku w końcu zdobył upragniony brązowy medal mistrzostw świata. We Wrocławiu był 2. Marzy o co najmniej powtórzeniu tamtego wyczynu. Czy mu się uda? Stawka niezwykle wyrównana i trudno wskazać jednoznacznie potencjalnego zwycięzcę.
A jakie są szanse Polaków w tej stawce? Pojadą na dobrze znanym torze. Kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, będzie ich dopingować. Cały stadion będzie biało czerwony. To może tylko pomóc. Apetyty kibiców rozbudził
Tomasz Gollob kończąc zawody w Krsko na 3. miejscu. Najlepszy polski żużlowiec od kilkunastu lat będzie pewnie chciał pójść za ciosem i podtrzymać dobrą passę. Z kolei
Jarosław Hampel zna obiekt we Wrocławiu jak własną kieszeń. Udowodnił to dwa lata temu zajmując, ku uciesze licznie zgromadzonej publiczności, 2. lokatę. Słabsza postawa w Krsko nieco ostudziła młodego zawodnika. Celem dla Jarka jest pierwsza piątka pod koniec roku. Dziś jest dopiero 13. Wszyscy wierzymy, że w sobotę poprawi swoją pozycję. Został jeszcze
Piotr Protasiewicz. Ostatni zawodnik słoweńskiej odsłony SGP wprowadził zapewne korekty w swoim sprzęcie i w pierwszy dzień weekendu nawiąże równorzędną walkę. Przypomnijmy, że rok temu zajął miejsce tuż za podium. Zatem nie należy „Pepe” lekceważyć.
Kto w tym roku zgarnie cenne 25 pkt. cyklu SGP? Kto dostąpi zaszczytu wejścia na podium i zabawy w iście szampańskim humorze? Czy będą wśród nich Polacy? Pytania się nawarstwiają, jedno goni drugie, a to sprawia, że wszyscy z niecierpliwością czekamy na inaugurację sobotnich zmagań. Żużlowe tańce rycerzy czarnego sportu. „No Brakes, No Gears, No Fear”...